Oto pierwszy rozdział. Jestem w miarę z niego zadowolona. Mógł być ciut dłuższy, ale w ostatniej chwili zrezygnowałam i zostawiłam go taki jaki widzicie. Długo zastanawiałam się jak zakończyć. Nie potrafiłam wymyślić lepszego zakończenia, wybaczcie.
Myślałam, że chociaż to opowiadanie zdobędzie większe grono czytelników, ale cóż. Już nie wiem jak mam Was zachęcić. Rozdział pisałam długo i dodaję go dla Was. Kiedy pojawi się następny, nie wiem. Zobaczę czy w ogóle będzie sens myśleć o ciągu dalszym.
Dziękuję za komentarze pod prologiem, kocham Was xx
CZYTASZ=SKOMENTUJ
~~*~~
1 września 2012 r.
Obudziłam się z krzykiem ze łzami
spływającymi po policzkach. Pot spływał mi po plecach zimnym strumieniem.
Usiadłam na łóżku i złapałam się za pierś, czując jak szaleńczo bije mi serce.
Sen, który przed chwilą doświadczyłam, był tak realistyczny, że przez moment
musiałam ochłonąć i upewnić się, że to co mi się przyśniło nigdy nie miało
miejsca.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu, oddychając z
ulgą, że znajduję się w swoim pokoju w dworze Malfoy'ów. Oparłam się na jednej
ręce, a drugą zebrałam włosy z twarzy. Zamknęłam oczy oddychając głęboko. W
głowie znów mignęły obrazy zakrwawionego ciała Harry'ego i wzdrygnęłam się.
Nachyliłam się nad nocna szafką i otwierając pierwszą szufladkę z góry
wyciągnęłam z niej mugolski telefon. Rodzice nie byli zbytnio zadowoleni z
tego, że korzystam z wynalazków nie magicznych, ale w końcu przystali na moje
błagania. Tak łatwiej było mi się przynajmniej skontaktować z przyjaciółmi.
Wysyłanie listów sowami było teraz takie dziwne. Odblokowałam wyświetlacz i przez
moment patrzyłam na duże cyferki, pokazujące 4:15. Nie był to odpowiedni
moment, żeby dzwonić czy wysyłać wiadomość, ale musiałam wiedzieć, że wszystko
u niego w porządku.
Wybrałam szybko numer-trzęsące się ręce
troszkę mi to uniemożliwiały- i przycisnęłam telefon do ucha. Nerwowo
wystukiwałam rytm palcami o materac, czekając. Odebrał po sześciu sygnałach.
-Halo?- na dźwięk jego niskiego zachrypniętego
od rozespania głosu, z moich ust wydarł się cichy, przerywany jęk ulgi.
-Hej, Bels? Co się stało?- jego głos stał się
nieco mocniejszy. W oddali usłyszałam szelest pościeli, zapewne usiadł na łóżku
i wyczekiwał na moją odpowiedź. Przed oczami mignął mi wyraz twarzy jaki
zapewne musiał teraz mieć.- Kochanie, wszystko w porządku?- spytał lekko
podenerwowany, tym, że dalej nie odpowiedziałam.
Odruchowo pokiwałam głową, ale dotarło do
mnie, że nie może przecież tego zobaczyć. Odchrząkałam, czując gulę rosnącą w
gardle.
-Tak, wszystko w porządku. Po prostu...-
zamilkłam. Nie mogłam mu powiedzieć, co przed chwilą mi się przyśniło.- Ech, po
prostu już nie mogę się doczekać, kiedy się zobaczymy.
Do moich uszu dotarł jego melodyjny śmiech i
mimo woli uśmiechnęłam się do siebie. Udało mi się go zmylić, dobrze. Nie
chciałam, żeby jeszcze niepotrzebnie martwił się tym głupim koszmarem.
-Jeszcze tylko kilka godzin. Też nie mogę się
doczekać.-czułam jak uśmiecha się do telefonu.- A teraz idź spać, bo jeszcze
zaśpisz na pociąg. Widzimy się na peronie. Dobranoc.
-Dobranoc- mruknęłam w odpowiedzi i
rozłączyłam się. Nie mogłam się wręcz doczekać, kiedy w końcu dotrę na peron i
spotkam się z nim, z przyjaciółmi. Każdy przez tegoroczne wakacje gdzieś
wyjechał, a ja spędziłam te dwa miesiące wolnego w domu. Kilkanaście tygodni
męczarni. Ojciec zapragnął w końcu spędzić z nami czas. Sprosił calutką rodzinę
do naszego domu i zaczął odnawiać kontakty. To były naprawdę męczące wakacje. Chociaż
muszę przyznać, że z tego wszystkiego najbardziej ucieszyła mnie wizyta babci.
Po śmierci dziadka, kilka lat temu, wyprowadziła się od nas i zamieszkała na
obrzeżach Londynie, kompletnie się od nas odcinając. Bardzo przeżyła stratę
męża, było to widać po jej zachowaniu, wyglądzie. Marniała w oczach. Od tamtego
czasu nasz kontakt zmalał i widywaliśmy się z nią tylko przez święta. Lubiłam
jej towarzystwo, może też przez to, że w dzieciństwie, kiedy rodzice byli
zajęci swoimi sprawami, mogłam liczyć na nią. Opiekowała się mną, opowiadała
różne historie, główne związane z magią. Najbardziej lubiłam, kiedy wspominała
o Hogwarcie.
Opadłam na puszyste poduszki jeszcze przez chwilę wpatrywałam się w
baldachim mojego łóżka. Na oślep położyłam telefon na nocnej szafce i owijając
się pierzyną jak kokon, przygotowałam się do ponownego zaśnięcia. Bałam się
zamknąć powieki i tego co może się pod nimi pojawić, ale przecież musiałam być
wypoczęta. Za kilka godzin musiałam dotrzeć na peron. Tam czekała mnie kilku
godzinna podróż, a potem uczta w Wielkiej Sali.
Westchnęłam i zacisnęłam powieki. Czekałam na
przypływ obrazów z minionego koszmaru, ale nic takiego się nie pojawiło. Mogłam
zasnąć spokojnie.
Przeraźliwy ryk lokomotywy wdarł się do mojej głowy. Skrzywiłam się
lekko, ale na moich ustach zakwitł szeroki uśmiech. Wracałam do najukochańszego
miejsca na ziemi. Przepychałam się z dużą walizką przez tłum, szukając
znajomych twarzy. Stanęłam na palcach i wyciągnęłam szyję, żeby rozejrzeć się
wokół i wtedy ich zobaczyłam. Harry, Zayn i Cath stali przy jednym z wejść do
wagonów. Byli pogrążeni w rozmowie, wiec nie marnowałam czasu na wołanie i
wymachiwanie rękoma, tylko ruszyłam w ich stronę. I tak by mnie nie usłyszeli
przez ten ogólny wrzask. Mijałam pełno rodzin, które żegnały się ze swoimi
dziećmi i ani trochę nie było mi smutno, że przybyłam tutaj sama.
-Iz!- wykrzyknęła przyjaciółka, kiedy
pojawiłam się zaraz obok. Puściłam rączkę walizki, żeby móc ją uściskać.
-Już myśleliśmy, że się nie pojawisz i jak rok
temu zobaczymy się dopiero na uczcie.- mruknął Zayn, który przytulił mnie zaraz
po dziewczynie. Wzniosłam oczy ku górze i prychnęłam cicho. Rok temu, mój
ojciec ubzdurał sobie, że nie będziemy podróżować ze wszystkimi uczniami, tak
jak to zwykle było w zwyczaju. Jako nauczyciel musiał stawiać się wcześniej w
szkole i minionego roku przybrał mnie ze sobą. Teraz kategorycznie mu odmówiłam
i nie był z tego powodu zadowolony.
Zayn odsunął się ode mnie, klepiąc mnie
delikatnie po policzku i łapiąc Cath za rękę wszedł po schodkach do wagonu.
-Poszukamy jakiegoś wolnego przedziału. Nie
przesadzajcie z czułościami, bo jeszcze pociąg wam ucieknie.- oczywiście musiał
rzucić zgryźliwą uwagą. Uśmiechnął się głupkowato, a ja pokazałam mu język.
Ach, ten Zayn.
Harry tylko się zaśmiał kręcąc głową. Spojrzał
na mnie i bez żadnych słów rzuciłam się w jego ramiona. Zanurzyłam głowę w
zagłębieniu jego szyi, zaciągając się zapachem jego perfum.
-Nawet nie wiesz jak za tobą tęskniłem.-
usłyszałam jego zachrypnięty głos tuż przy moim uchu i poczułam przyjemne
dreszcze rozchodzące się po moim ciele. Jego dłonie powoli przemieszczały się
po moich plecach, głaszcząc je delikatnie.
-Ja za tobą też.- odsunęłam się tak, aby móc
spojrzeć mu w twarz. Pogłaskałam opuszkami palców jego policzek, a ten
uśmiechnął się w odpowiedzi, pokazując urocze dołeczki. Dziabnęłam jednego z
nich delikatnie, śmiejąc się widząc jego reakcję.
-Och, nie tylko nie to.- jęknął, udając
poirytowanego, ale uśmiech goszczący na jego ustach mówił iż wcale nie ma nic
przeciwko. Zsunął dłonie na moje biodra i zbliżył twarz tak, że czułam jego ciepły
oddech na ustach. Zacisnęłam wargi i odepchnęłam go od siebie delikatnie, ale
stanowczo.
-Harry, nie.- szepnęłam, a chłopak westchnął
zrezygnowany. Dla mnie równie było to ciężkie, ale nie mogłam sobie pozwolić na
zbytnie okazywanie czułości. Przynajmniej nie w otoczeniu prawie większości
znajomych ojca. Nie chciałam niepotrzebnie go denerwować. Z niechęcią przyjął
do faktu to, że jego córka spotyka się z kimś z rodziny mugoli i jeszcze na
dodatek z domu Gryffindoru. Tak, miałam ciężko.
-Okej. Więc, chodźmy już lepiej.- odparł akurat w tym samym momencie,
gdy ryk ponowił się, a parowóz zasłoniły białe kłęby dymu.
Jejku tak się cieszę, ze jest już pierwszy rozdział. Zaciekawiła mnie perspektywa. Widzę, że prolog był jakby w teraźniejszym czasie, a teraz pokazujesz nam przeszłość. Wow. Fajny pomysł. To urozmaica akcje. Bo niby wiemy, ze dojdzie do tragedii, ale kurwa wiąż myślę co i jak do tego dojdzie.. To niesamowite.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się sposób w jaki kreujesz swoich bohaterów. Tak ciekawie i inaczej niż wszyscy. Zaczynam coraz bardziej lubić twój styl :D
Przepraszam cię też, ze jeszcze nie skomentowałam twoich pozostałych blogów. Ale czytam fragmentami gdy tylko znajdę czas i skomentuje na końcu. Obiecuję
Całusy i życzę weny!
@Real_Paradiise x
całe szczęście to był tylko koszmar, kamień z serca :) kocham już te postacie, mają coś w sobie, że chce sie wiedzieć co dalej :) lepiej, żeby opowiadanie miało mniejsze grono czytelników ale za to takich którzy ciągle czytają :** Jestem twoja najwiekszą fanką sisotro, wystarczy, ze dla mnie piszesz, kto nie czyta ich strata, bo nie wiedzą co tracą :***
OdpowiedzUsuńWreszcie wyczekany i ciekawy! Po prostu jest to co powinno być! Czekam na dalszy rozwój akcji! <3 - @theasiashow_xx
OdpowiedzUsuńWspaniały rozdział moja kochana Iz.
OdpowiedzUsuńJa po prostu uwielbiam inność tego opowiadania. Nie jest tanie i proste jak większość innych. Taak, te dwa zdania nią miały sensu. Brawa dla mnie! Haha xd
Wiesz o tym, ze jestem twoją fanką i zawsze będę uwielbiała twoje opowiadania.
W tym mnie trochę zaskoczylas , gdyż nie spodziewałam się tego, ze ta jakby śmierć Harry'ego była tylko koszmarem naszej bohaterki. Ale mam dziwne przeczucie, ze ten sen może się kiedyś ziscic.
Przyblizylas nam postacie z tej historii. Muszę ci przyznać, ze uwielbiam Harry'ego Pottera, więc mnie kupiłaś hahaha x
Dobra bo im więcej pisze tym glupsze rzeczy mi z tego wychodzą.
Kooooooocham cię <3
Muszę przyznać orginalna jesteś xd bardzo mi się podoba ta historia i będę wpadać systematycznie xd wpasowałaś się w moje klimaty bo jestem Directioner i Pottethead xd i pisze też opowiadanie na podstawie Zmierzchu tylko że z 1D xd Co do rozdziału noklawo że Iz na dobrą sprawę nie może być z Harrym xd i dobrze że prolog okazał się snem xd
OdpowiedzUsuńBoże, jestem w niebie, umarłam i nie wstaję już z podłogi <3 Nie dość, że z nagłówka patrzy na mnie piękna Amanda, głównym bohaterem opowiadania jest Harry i towarzyszą mu pozostali chłopcy, to jeszcze wszystko dzieje się w Hogwarcie <3 Moje directionerowskie i potterheadowskie uczucia szaleją, chyba zaraz dostanę zawału <3
OdpowiedzUsuńBoże, jak dobrze, że to był tylko sen... Ale... właściwie skąd jej się to bierze? To było takie słodkie, kiedy do niego zadzwoniła, a jak tylko przeczytałam o melodyjnym śmiechu i zachrypniętym głosie, to się rozpłynęłam. Tak, kocham Harry'ego, przyznaję bez bicia, PEWNIE NIE WIDAĆ PO MOICH FF, ALE CO TAM :D I też bym go dziabnęła w dołeczek, robiłabym to cały czas :D
Mam nadzieję, że na następny rozdział nie będziemy czekać tak długo, ponieważ bardzo chcę wiedzieć, co się wydarzy dalej. Nigdy, NIGDY nie wątp w swój talent i wenę, bo oba masz na wysokim poziomie. Bardzo Cię proszę, czytanie wszystkiego, co wyjdzie spod Twoich palców, to wielka, wielka przyjemność. Bardzo Cię kocham i nadal pamiętaj o czołgu i karabinie, tak na wszelki wypadek <3
Hej ja chcę dalej!
OdpowiedzUsuńTwój SPAM był jednym z bardziej intrygujących jakie pozostawiono na moim blogu. Wchodząc tutaj spodziewałam się czegoś co w pełni mnie zaciekawi i... nie zawiodłaś mnie. Wspaniale piszesz! Nie wiem, co mam więcej powiedzieć. Zaintrygowała mnie twoja twórczość. Czuję, że to będzie coś wyjątkowego. Z niecierpliwością czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
PS. Przy odrobinie wolnego czasu oraz chęci serdecznie zapraszam Cię na: http://historia-syriusza-blacka.blogspot.com
Według mojego skromnego zdania, masz bardzo ładny styl pisania. Delikatny i jakby...Hmm nie wiem jak to opisać taki tajemniczy. Blog leci do czytanych i z chęcią zajrzę tu jeszcze raz.
OdpowiedzUsuń